Niedawno swoją premierę miały produkty marki MUR Pro, tworzone we współpracy z Natalią Siwiec.
Przed sobą mam dwie paletki cieni: Revolution PRO – Nath I’m Not Afraid to Sparkle oraz Revolution PRO – Nath Paleta Go Wild
Wygląd palet

Mimo tego, że opakowania są kartonowe, to muszę przyznać, że są solidne i naprawdę bardzo ładne! To, za co lubię kartony, to zdecydowanie odporność na pęknięcia – jeśli często przewozisz swoje kosmetyki, zgodzisz się ze mną. Lepsze wgniecenie, niż złamany zawias.
Jedno jest brokatowe, drugie w zwierzęcy print – oba przykuwają uwagę.
W każdej z palet znajdujemy aż 15 różnorodnych cieni – to całkiem sporo!
Opakowanie jest dobrze spasowane, nie otwiera się samoistnie, a kolory są podpisane.
Formuła cieni
Tutaj się troszkę zdziwiłam. Cienie matowe są ok, nie są zbyt suche, pylą się w granicach normy. Połyskujące cienie to już większe zaskoczenie – niektóre z nich były dobrze napigmentowane, a niektóre uznałabym bardziej za topery. Znajdziemy tu również mokre cienie, dla mnie wręcz żelowe cienie typu kameleon czy holo.


Więcej o pigmentacji
Niestety pigmentacja w tej paletce moim zdaniem jest nierówna. Niektóre z nich są mega nasycone, inne dość słabo. Dla przykładu – kolor MOJITO prezentuje się świetnie tylko w palecie, w rzeczywistości musimy się nieźle postarać aby uzyskać widoczny kolor. Odcień STORM nałożony palcem to petarda! Problem zaczął się podczas blendowania… Cień dosłownie znikał.
Nie wszystkie z błyszczących cieni wyglądają tak samo na powiece, jak w opakowaniu – kilka razy byłam zaskoczona, bo spodziewałam się innego wykończenia.


Blendowanie
Tutaj muszę przyznać, że cienie się dobrze blendują. Jeśli swobodnie posługujemy się pędzlami, to praca z nimi nie będzie trudna. Co ważne, cienie łąćzą się ze sobą, ale nie zlewają w jedną całość oraz nie plamią.


Trwałość
Przy zastosowaniu bazy pod cienie nie musimy obawiać się o makijaż. Dla mnie wszystkie produkty od Makeup Revolution są ok. W porównaniu do innych marek w tych cenach spokojnie mogę polecić właśnie te.
Oczywiście przy bardzo mocnym makijażu i przetańczonej nocy mogą nieco zblednąć, jednak mieści się to w granicach normy.

Cena
Średnia cena jednej palety to 50 zł, czyli dość niska, jak za 15 cieni tej jakości. Jak wcześniej wspominałam znajdziemy tu różne wykończenia, więc nawet osoby zaawansowane wyczarują tu mnóstwo cudnych makijaży. Cena zachęca też kobiety, które w makijażu są mniej wprawione i nie lubią wydawać zawrotnych sum na cienie do powiek.

Ogólna ocena
Czy żałuję tego zakupu? Absolutnie nie!
Czy polecam te paletki? Jak najbardziej!
Marka Makeup Revolution PRO to zdecydowanie, „te lepsze” cienie z niższej i średniej półki cenowej, dostępne dla każdego.
Osoby, które malują się rzadko, posiadają jedynie podstawową wiedzę i umiejętności z zakresu makijażu też powinny być zadowolone.
Znajdziemy tu kilka naprawdę świetnych brązów. Cienie połyskujące też dają radę i nie robią plam. Musimy jedynie wiedzieć jak je nakładać i kiedy wybrać pędzel, a kiedy palec.
Uważajcie jedynie na osyp – osoby, które stosują technikę odwróconą (jak ja) mogą przy niej pozostać.
Moje serce skradły wszystkie róże, brązy oraz cienie połyskujące
Muszę przyznać, że paletka jest zaskakująca! To najlepsze określenie. Przy niektórych cieniach byłam nieco rozczarowania, lecz w ogólnym rozrachunku myślę, że będę często do niej wracać.